Grzegorz Musiał - "Ja, Tamara"
Grzegorz
Musiał zaczyna swoją powieść o Tamarze Łempickiej mottem z książki „Pod
wulkanem” Malcolma Lowry’ego. Jest to w pewnym stopniu uzasadnione tym, że
właśnie nad wulkanem Popocatepetl, zwanym też El Popo, kazała swe prochy
rozsypać znana malarka polskiego pochodzenia. W prologu zabiera głos ten, który
spełnił jej wolę i towarzyszył jej w
ostatnich latach życia. To znany meksykański rzeźbiarz Victor Contreras, w
powieści występujący jako Pablo. Dla niego Tamara nagrywa swe wspomnienia.
Taki jest
pomysł Musiała na książkę. Jest to beletryzowana biografia, nad którą, jak
przyznał w wywiadach, pracował około 10 lat. Jeździł śladami Łempickiej,
spotykał się z osobami, które ją znały, czytał ich wspomnienia, zapoznał się z
książką jej córki Kizette pt. „Tamara Łempicka. Projekt artystka”.
W życiu tej
wybitnej malarki tworzącej w stylu art deco jest wiele niejasności, począwszy
już od daty urodzin. Autor uznał, że pokaże jej barwne życie i twórczość,
stosując narrację w pierwszej osobie, i to właśnie jej odda głos. Odwołam się
znów do jednego z wywiadów, w którym stwierdził, że chciał zrozumieć duszę
Łempickiej i w ten sposób to ona jakby zaprasza czytelnika do swego wnętrza.
Czy to się
udało? Można dyskutować nad taką formułą
książki. Dla mnie była ona męcząca, egzaltacja bohaterki, drobiazgowe opisy
miejsc i osób sprawiały, że trudno mi było dotrwać, choć to zrobiłam, do końca,
czyli do 565. strony. Przyznaję, że nie lubię w ogóle biografii beletryzowanych,
stąd może i moja niechęć.
Na plus zaliczę autorowi to, że opisując słowami malarki kolejne malowane przez nią obrazy, zachęcił mnie do sięgnięcia po ich reprodukcje i obejrzenia rezultatów. W sumie to wielka szkoda, że przy takich opisach nie znalazły się w książce fotografie jej dzieł.
Powieść jest
doprowadzona do 1939 roku, gdy Łempicka wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Jest
i drugi tom pt. „Tamara, siostra wulkanu”. Jeśli kogoś zainteresował tom
pierwszy, może do niego sięgnąć, by dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze
losy sławnej malarki, „królowej Paryża”. Czy udało jej się pozostać „królową”
także za oceanem?
Komentarze
Prześlij komentarz