Laszlo Krasznahorkai - "A świat trwa"
Skończyłam czytać opowiadania Laszlo Krasznahorkaia i poczułam się trochę dumna, że dałam radę "przedrzeć się przez gąszcz" tej bardzo trudnej i wymagającej prozy. Do długich zdań przywykłam od W. Odojewskiego i jego "Zasypie wszystko, zawieje" czy "Oksany". Czytany niedawno W.G. Sebald też lubi rozciągać zdanie na kilka stron. Węgierski noblista chyba jednak dzierży tu palmę pierwszeństwa. Niektóre jego opowiadania składają się z jednego zdania, najlepiej więc przeczytać je bez przerw, i tak starałam się robić. Forma to jedno, ale treść niesie ze sobą tyle smutku, melancholii i przygnębienia, że dobrze było zrobić sobie przerwę między poszczególnymi tekstami, by odetchnąć nieco od apokaliptycznej wizji naszego świata. "On"-narrator/autor/bohater w trzech częściach: "Mówi", "Opowiada", "Żegna się". Dwadzieścia jeden opowiadań pokazuje świat, w którym człowiek czuje się coraz bardziej samotny i zagubiony. Podróżuje d...