Cormac McCarthy - "W ciemność"
Mroczna okładka wprowadza mnie w ciemność, pozostaję w niej do końca powieści. Tu nawet w dzień słońce jest "ponure i blade", rozpadające się domy "pogrążone są niemal w całkowitej ciemności". Błoto, muł, piach, pył, kurz; dwójka bohaterów w łachmanach, boso, przemierza, niezależnie od siebie, amerykańskie drogi "gdzieś w zakątkach Appalachów". Rinthy Holme szuka swego synka, jej brat Culla rusza, by ją odnaleźć. Ich wędrówka od początku zdaje się nie mieć kresu i pozytywnego rozwiązania. Na swej drodze spotykają przeróżnych ludzi, dziwnych, niepokojących, budzących strach. Grozę wywołuje trzech jeźdźców podążających śladem bohaterów. Niosą ze sobą zło, zostają po nich trupy wiszące na drzewach. Ludzie w powieści czasem proponują Cullowi pracę, nocleg, pożywienie, bywa, że i Rinthy też tego doświadcza, ale tak naprawdę ich los nikogo bliżej nie interesuje. Po krótkich przystankach muszą ruszać dalej, niekiedy uciekać. Symboliczna, mroczna powieść z postaci...