Antonio Lobo Antunes - "Zadupia"
Czwarta powieść Antunesa, którą przeczytałam, wprawiła mnie, podobnie jak wcześniejsze, w stan absolutnego zachwytu, i nie ma w tym wyznaniu egzaltacji. To proza wymagająca dużego skupienia, stąd, mimo że to niewiele ponad dwieście stron, czytałam długo. Było mi też żal, że mogę za szybko skończyć, a chciałam czytać zwierzenia wojskowego lekarza jak najdłużej. Bohater często zwraca się bezpośrednio do kobiety poznanej w barze w Lizbonie i odbywa przed nią swoistą spowiedź. Wiele tu zwrotów do bezimiennej nieznajomej: "wie pani, jak jest", szukania u niej akceptacji i zrozumienia: "rozumie pani", "A jak jest u pani?", "może uzna pani za idiotyczne to, co powiem". Toczy się ten monolog "mężczyzny po przejściach", żołnierza-lekarza, który był na wojnie w Angoli, widział tam rzeczy straszne; rannych, zabitych, samobójców, którzy nie dawali sobie rady z ciężarem wojny. Wysłano ich na front, na bezsensowną walkę, bo tak zdecydowali politycy i...