Wojciech Kass - "Ufność. Trzy poematy"
Jako motto Wojciech Kass zamieścił zdanie z "Dziennika" Sandora Maraiego: "Tym, co w końcu rozstrzyga wszystko w życiu, jest ufność".
Wszystkim trzem poematom: "Ba!", "Barszcz Sosnowskiego" i "Pled" zdaje się przyświecać tytułowa "ufność", a więc zaufanie, wiara, zawierzenie, pewność, żeby przywołać tu niektóre synonimy.
Dla mnie to głównie ufność w słowo, w wiersz, w poezję, choć i tu Kass cytuje Adama Ważyka: "Wiersz się zaczyna od ciemnych jesionów a potem nie ma w nim nic pewnego". Jeśli spojrzymy na możliwości interpretacyjne, to trudno uznać, że czyjaś jest tą jedynie słuszną i pewną.
Pierwszy z poematów "Ba!" zobaczyłam wcześniej w wykonaniu Łukasza Borkowskiego i był to świetny monodram przybliżający rozterki poety, jego zmagania z ciałem i duszą. Sporo w nim było Gałczyńskiego, ale nie tylko. To głos poety, który woła o ratunek, czuje ból, zastanawia się, kim jest.
Barszcz Sosnowskiego to roślina inwazyjna i toksyczna, poeta porównuje do niego w swoim poemacie "kłamstwa złotoustych rzeczników, partyjniaków, kociokwik mediów, władztwo lobbystów".
Światowi Internetu przeciwstawia wieczór, drozda, zachód słońca, całe bogactwo przyrody, oczyma wyobraźni dostrzeżemy okolice leśniczówki Pranie. W kończącej ten poemat litanii podmiot liryczny szuka pomocy w rozumieniu sensu i celu życia, zaznaczając przejmująco, że "marniejemy, samotniejemy, zapadamy w duchowy sen".
Z kolei w "Pledzie" przywołany zostaje Rymkiewicz, Mallarme, Feliks Netz. Tytułowy pled ma chronić ciało poety, zachować "ciepło dobra".
Adrian Gleń, krytyk i teoretyk literatury, ale też i poeta w posłowiu pt. "Zaufać rzece" pisze o trzech poematach Wojciecha Kassa jako o trzech rzekach. Nie wdając się tu w jego interpretacyjne fale i nurty, przyznam, że pozwoliły mi one głębiej spojrzeć na przeczytane treści.
Najbardziej jednak dla mnie istotne pozostało obcowanie z pięknym poetyckim słowem, odkrywanie wraz z kolejną lekturą nowych obrazów, zachwyt nad nimi, ucieczka od codzienności.
Nad "Ufnością" unosi się niewątpliwie duch autora "Zaczarowanej dorożki" i miejsca, które dla Wojciecha Kassa, jest mieszkaniem, jak pisze w "Barszczu Sosnowskiego", "od dwóch dekad". Teraz już prawie trzech. Jest wszak od prawie trzech dekad dyrektorem Muzeum K. I. Gałczyńskiego w Praniu.
"Nieznajomy,/trzeba zasiąść do stołu/pod drzewem ciszy,/pomilczeć".
Komentarze
Prześlij komentarz