Carole Angier - "Ciszo przemów. Szukając W.G.Sebalda"
Po przeczytaniu trzech książek W.G. Sebalda sięgnęłam po jego biografię. Było to dla mnie bardzo korzystne, bo miałam świeżo w pamięci treść "Czuję. Zawrót głowy", "Austerlitza" i "Wyjechali". Do tej ostatniej nawet zaglądałam, czytając książkę Carole Angier o pięknym, nawiązującym do Nabokova, tytule.Na kolejnych stronach towarzyszyłam autorce w poszukiwaniach niemieckiego pisarza. Nie było to łatwe, bo wdowa po nim nie zgodziła się na rozmowę, zakazała publikowania prywatnych źródeł i listów, można je było jedynie omawiać.
Angier musiała sobie jakoś radzić i według mnie zrobiła to wspaniale. Dotarła do sióstr Sebalda, jego przyjaciół i znajomych, odbyła mnóstwo rozmów.
Udało jej się przeprowadzić wywiad z pisarzem, zdążyła przed jego przedwczesną, tragiczną śmiercią w 2001 roku w wieku zaledwie 57 lat.
Zaznacza w przedmowie, że "we wszystko wierzyła". Dopiero potem "pojęła własną naiwność".
Z Sebaldem sprawa nie jest prosta, był tajemniczy, "ochoczo zmyślał", zwłaszcza w kwestach dotyczących swej twórczości.
Przeżycia własne łączył z zapożyczeniami literackimi, korzystał z cudzych biografii, mieszał to wszystko, przetwarzał na użytek swych książek, dołączał zdjęcia, które niekoniecznie były związane z opisywanymi postaciami czy krajobrazami.
Pisze Angier, że "Sebald zawsze podkreślał, że jego utwory nie są powieściami ani też prozą podróżną". To zdecydowanie podróże w głąb siebie, autorka uważa go za mistyka i wizjonera, z czym się bezwzględnie zgadzam.
Podoba mi się niezwykle, że w tej biografii kładzie nacisk na twórczość, owszem, szuka i znajduje ludzi, którzy go znali, rozmawia z nimi, ale patrzy na nich często jak na postaci pojawiające się w jego książkach, odnajduje w nich skrawki autentycznych życiorysów, ale znacznie przetworzonych, zagmatwanych, splątanych z innymi.
Biografia ma 665 stron, przypisy zajmują ponad 130 stron, zaglądałam do nich regularnie w czasie lektury, bo przynosiły szereg ciekawych uzupełnień do tekstu.
To niezwykła książka o wspaniałym twórcy, który "pisał, by zbadać granicę między melancholią a szaleństwem i by następnie móc się wystrzegać jej przekroczenia".
Bardzo chciałabym przeczytać "Pierścienie Saturna", na razie wypożyczyłam "Trzy pierścienie" Daniela Mendelsona, esej o wygnaniu, opowieści i losie, gdzie autor nawiązuje do W.G. Sebalda.
Komentarze
Prześlij komentarz