Elias Canetti - "Auto da fe"



Najpierw był świetny esej Agnieszki Papieskiej "Ślepiec przed lustrem". Zachęcił mnie do sięgnięcia po powieść Canettiego. Tak znalazłam się w "świecie bez głowy", z "głową bez świata" i ze "światem w głowie". Są to tytuły trzech części książki, jest jeszcze posłowie od autora.

Stworzony przez niego groteskowy świat pochłonął mnie całkowicie. Czasem chciałam się z niego wyrwać, ale nieubłaganie wciągał mnie z powrotem. Czytałam, buntując się wewnętrznie przeciw kolejnemu wycofywaniu się Piotra Kiena z jego tak pieczołowicie zbudowanego świata wśród 25 tysięcy książek zgromadzonych w "czterech wysokich, obszernych pokojach w amfiladzie".

Kiedy wkracza tam Teresa Krumbholz, dawna gospodyni, w roli żony, wszystko ulega zmianie.
Jak światowej sławy sinolog mógł poślubić tę nieokrzesaną kobietę w niebieskiej krochmalonej spódnicy? Zwiodła go jej pozorna i bardzo krótkotrwała miłość do książki??!Od tej pory życie Kiena staje na głowie. Czy można uznać, że sinolog popadł w obłęd? 

Agnieszka Papieska pisze, że "przy drugim czytaniu obłęd Kiena przestaje być rzeczą oczywistą". Ja już przy pierwszym czytaniu nie postrzegam go tak do końca jako człowieka szalonego. Pytanie, kto w tej powieści jest tak naprawdę przy zdrowych zmysłach. Czy w kategoriach normalności możemy patrzeć np. na dozorcę kamienicy Benedykta Pfaffa, emerytowanego policjanta, chama, psychopatę, który nie mówi, a ryczy?!
A garbaty karzeł Fischerle, który planuje wyjazd do Ameryki i pokonanie mistrza szachowego Capablanki, jest poczytalny?!
A Teresa wyobrażająca sobie siebie jako atrakcyjną czterdziestoletnią kobietę(w rzeczywistości jest brzydka i ma prawie sześćdziesiąt lat),w dodatku wzbudza, wyłącznie w swoim mniemaniu,
powszechne zainteresowanie.

Może wśród tej plejady (jest jeszcze wielu podobnych),postaci to sinolog z jego wycofaniem w świat książek jest w pełni władz umysłowych??
Zewsząd otaczają go chciwi i pazerni ludzie chcący ograbić go z pieniędzy. Brutalny, okropny i odrażający jest świat zaludniony przez różne indywidua ze speluny "Pod Idealnym Niebem". Jest tu i lombard, gdzie zastawia się książki, które Piotr Kien chce ratować: "Nie wstawiał się za grzesznikami, wstawiał się za niewinnymi książkami".

Ileż tu scen, obrazów, zdarzeń; niesamowitych, wbijających się w umysł, w pamięć.
W tym groteskowym świecie rośnie poczucie zagrożenia, jesteśmy w Wiedniu lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, "za chwilę" zapłoną stosy, najpierw z książek, potem z ludzi; a może to już było, wcześniej także...
Finał "Auto da fe"-metafora, niech każdy odczyta ją po swojemu.
"Kto jeszcze potrafi odróżnić rzeczywistość od urojenia, ten może być pewien swoich władz umysłowych".
"Auto da fe"-wielka powieść noblisty.

Komentarze