Joanna Kuciel-Frydryszak - "Chłopki. Opowieść o naszych babkach"
W swojej
bestsellerowej książce Joanna Kuciel-Frydryszak oddaje głos naszym babkom i
prababkom. Koncentruje się na latach międzywojennych XX wieku. Pokazuje życie
chłopek, przytaczając liczne materiały źródłowe: pamiętniki kobiet wiejskich,
artykuły prasowe, listy, dane statystyczne. Są też wspomnienia córek i wnuczek.
Obraz wsi
tamtego czasu, jaki wyłania się z książki, jest przygnębiający, cechują go:
nędza, straszny stan higieny, analfabetyzm, przemoc i zabobon. Na tym tle
szczególnie poruszający jest właśnie los kobiet dźwigających na swych barkach
codzienny trud i znój ciężkiego życia. To nie tylko, jak ukazuje to autorka,
dosłowny ciężar symbolizowany przez okładkowe zdjęcie kobiety niosącej na
koromysłach wiadra z wodą.
Chłopka musi
sprostać roli córki, żony i matki, pracującej nie tylko w domu, ale i w polu.
Jednocześnie praktycznie nikt nie docenia jej troski; „ojciec jak pamiętam
zawsze poniżał moją mamę” – wspomina jedna z wypowiadających się osób. To
typowa postawa w tamtym okresie, kobieta była uważana za kogoś, kto ma się
podporządkować mężczyźnie: ojcu, a potem mężowi, księdzu i dziedzicowi.
Patriarchalne społeczeństwo nie dawało jej szans na własny rozwój, na mówienie
swoim głosem.
Jednak, i to
także podkreśla Kuciel-Frydryszak, było wiele kobiet na wsi, które próbowały to
zmienić. Nie chciały zrezygnować z nauki, z marzeń o lepszym życiu, jeśli nie
dla siebie, to dla swoich dzieci. Często, w tajemnicy przed mężem, kupowały
dzieciom przybory szkolne, odkładając na ten cel pieniądze zyskane ze sprzedaży
na targu produktów rolnych.
Znosiły
upokorzenia, wierząc w zmianę na lepsze, choć bywało, że gorycz, przygnębienie i
zwątpienie usuwały te pragnienia. Autorka cytuje wypowiedź babki, która radzi
swej wnuczce: „Nie płacz moje dziecko. Każda kobieta to jest niewolnica, to i
ty nie będziesz wybrana”. Bywały jednak i te „wybrane”, które wyjeżdżały do
miasta lub za granicę. Jednym udało się tym samym odmienić swój los, innym
niestety trafiała się praca ponad siły, przemoc i poniewierka.
Dzięki
„Chłopkom” można zobaczyć portrety różnych kobiet, choć w sumie składają się
one na jeden przejmujący portret naszych babek i prababek. Po tej lekturze może
lepiej da się zrozumieć „brak zainteresowania i chłód tak dobrze znane potomkom
klasy ludowej”. Trudno bowiem „wyzwolić się z roli ofiary, przezwyciężyć tryby,
w których zostały przez kulturę patriarchalną osadzone”. Wciąż gdzieś tkwią w
nas jej pozostałości, zwłaszcza w tych urodzonych na wsi w latach
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, choć pewnie i nie tylko.
Spychane w
niepamięć, a może czasem i nie, odzywają się różne chłopskie „mądrości” typu:
„Siedź w kącie, a znajdą cię”, „Nie mów nikomu, co się dzieje w domu”, czy też
cytowane przez autorkę: „Jo nie likorz, Pan Bóg likorz”, „Nie zadawaj się z
plewami, bo cię świnie zjedzą” czy „Kto się urodził pod ławą, ten na nią nie
wejdzie”. Na szczęście chłopki, kobiety „weszły na tę ławę”, pozbyły się
„hamujących drogowskazów”.
Książka
Kuciel-Frydryszak pokazała, jak długą drogę trzeba było przejść i jak ważna
jest edukacja, wtedy i dziś – zawsze! „Chłopki” to lektura obowiązkowa.
Komentarze
Prześlij komentarz