Justyna Sobolewska - "Książka o (nie)czytaniu"



Dobrze się czyta o książkach, czytaniu, a nawet o (nie)czytaniu. W znanym mi wydaniu z 2016 roku autorka unosi sztućce nad otwartą książką, teraz na okładce jest piękny, kolorowy obraz Ewy Kuryluk "Martwa natura z książką i krajobrazem". Niektóre treści pojawiły się w tamtej edycji, jak też i w napisanej wspólnie z Anną Dziewit-Meller "Stówce".

O książkach, które warto przeczytać mogłam posłuchać też bezpośrednio na spotkaniu z Justyną Sobolewską w 2023 roku. Znam opublikowane przez nią biografie Kornela Filipowicza i Jadwigi Stańczakowej. Chętnie czytam jej recenzje w tygodniku "Polityka".

Sporo przywoływanych przez nią lektur jest mi znanych, wiele jednak wciąż pozostaje na półce "chciałabym przeczytać".
Odczuwam też różnego rodzaju lęki związane z czytaniem i nieczytaniem, o których pisze autorka. Obawiam się, że czegoś nie znam, a powinnam, że mnie nie zachwyca, a innych tak, a może czegoś nie rozumiem, może nie mogę się skupić.
Dobrze zatem robić notatki, jak podpowiada Sobolewska - "te wszystkie zaznaczenia, zakładki, uwagi na marginesie dobrze działają".

Wśród wielu rozdziałów moją uwagę zwróciły: "Posturologia, czyli o pozycjach czytania", "Tego nie robi się książce" czy "Książki, których nie ma". Oczywiście to tylko kilka przykładów pojawiających się zagadnień. Zaciekawiły mnie i inne, w tym pierwsze zdania, a wśród nich te najbardziej znane z "Anny Kareniny" czy z "Popiołów".

Zabawne są fragmenty rozdziału opisujące spotkania autorskie. Są i bardzo aktualne sprawy związane z czytnikami, sztuczną inteligencją i wojną w Ukrainie.
Justyna Sobolewska często cytuje Marcina Wichę, który odszedł w młodym wieku, tak nagle.
Jej książka jest dla mnie w jakiś sposób hołdem dla tych, którzy dają nam, czytelnikom, szansę, że dzięki literaturze możemy przeżyć więcej.
Książka kończy się propozycją: "Czytelniku, podaj mi rękę".

Komentarze