Ryszard Koziołek - "Świat w oczach sąsiadki"



Profesor Ryszard Koziołek dla celów felietonowych powołał do życia sąsiadkę, jak pisze we wstępie, "żeby była świadectwem, jak pożytecznie jest rozmawiać z innymi od siebie".
Książka zawiera felietony pisane dla "Polityki". Są w niej humorystyczne rysunki Jacka Świdzińskiego ilustrujące kolejne teksty.

Każdy felieton zaczyna się krótką rozmową autora z sąsiadką i jest wprowadzeniem tematu, potem następuje ciekawy wywód profesora wzbogacony często tekstami literackimi.
Zagadnienia aktualne, od polityki migracyjnej, oświatowej, poprzez ekologię, sprawę Grenlandii po wybory prezydenckie i rozważania na temat prawa i prawdy. Oczywiście to tylko kilka z wielu podejmowanych przez rektora Koziołka i sąsiadkę tematów prowadzonych m.in. na placu Karola Miarki, na ławkach, u fryzjera, na klatce schodowej.

Najbardziej zainteresowały mnie rozważania dotyczące literatury, języka, spisu lektur. Odnajdywałam w nich echa czytanych wcześniej książek profesora: "Czytać, dużo czytać", "Dobrze się myśli literaturą", "Wiele tytułów. Eseje przygodne".
Mogłam upewnić się, że "Lalka" to jedna z jego ulubionych powieści, bo w felietonach często odwołuje się do niej. Wokulski, Izabela Łęcka czy Rzecki bywają ilustracją poglądów i rozważań.

Chętnie czytałam o "sztuce trzeźwienia", gdzie Ryszard Koziołek dowodzi, że "dobry czytelnik musi trzeźwieć", i "pozwolić innym, aby pomogli nam otrzeźwieć z odurzenia literaturą".
Dobrze jest zatem dzielić się z innymi swoimi wrażeniami, rozmawiać o czytanych lekturach, a nawet znosić krytykę wobec tych pozycji, które nas zachwyciły.

Podoba mi się, i trafia do przekonania, uzasadnienie profesora dotyczące lektur szkolnych, twierdzi, że trzeba je krytycznie czytać, "żeby zrozumieć Polskę i jej obywateli, na czele z sobą samym".
Zgodzę się z nim, gdy pisze: "Język polski jest najważniejszym z przedmiotów szkolnych i słusznie kłócimy się o to, jak i czego na nim uczyć". Felieton nosi tytuł "Myśleć po polskim".
Warto czytać książki profesora i językoznawcy Ryszarda Koziołka.

Komentarze