Sara Nisha Adams - "Klub czytelniczy dla samotnych serc"
„Klub
czytelniczy dla samotnych serc” – tytuł brzmi obiecująco, zawłaszcza jego
pierwsza część, bo te „samotne serca” nasuwają myśl o romansowym charakterze
książki. Autorka nie jest znana, niewiele o niej wiadomo, ze zdjęcia i krótkiej
notki na „skrzydełku” okładki wynika, że to młoda osoba i jest to jej debiut.
Sprawdziłam, że ma na koncie jeszcze jedną książkę, ale nie została
przetłumaczona na język polski. Na okładce jest również informacja, że to
„podnosząca na duchu powieść o miłości do książek”.
Jej akcja
toczy się w londyńskiej dzielnicy Wembley wśród społeczności hinduskiej, która
zamieszkuje tam w znacznej liczbie. Czas zdarzeń to głównie rok 2019, z małymi
odniesieniami do lat 2017 – 2018.
Mamy dwoje
głównych bohaterów, osiemdziesięcioletniego wdowca Mukesza Patela i
siedemnastoletnią Aleishę Thomas zatrudnioną na czas wakacji w bibliotece.
Spotykają się właśnie tam i rodzi się między nimi nić sympatii. Oboje
początkowo nie są zainteresowani książkami. Z czasem zaczyna się to zmieniać za
sprawą spisu lektur, który ktoś zostawił w różnych miejscach. To „lista książek
na wypadek, gdyby okazały się potrzebne”. Zawiera osiem tytułów dość
popularnych i sfilmowanych powieści, m.in. „Małe kobietki”, „Zabić drozda”,
„Życie Pi”.
Obok dwojga
bohaterów mamy ich rodziny, znajomych, jest i piątka postaci epizodycznych
wprowadzonych właściwie po to, by zaistniały „na chwilę” w zakończeniu.
Wydawałoby
się, że jest potencjał na ciekawą powieść; biblioteka, książki, rozmowy o nich,
są dwie wzmianki o DKK, bo ten tytułowy to dopiero w planach. Miłośnicy
czytania mogliby się poczuć usatysfakcjonowani… Niestety trzeba tu zaakcentować
słowo mogliby. Dostajemy bowiem raczej infantylną i naiwną opowieść słabą
stylistycznie i językowo. Można się zastanawiać, czy to wina oryginału, czy
tłumaczenia. Wydaje się, że i jedno, i drugie.
Czasem
widać, że tekst jest tłumaczony dosłownie, czego przykładem jest np.
frazeologizm „wyciąć szczupaka” oznaczający przewrócenie się. W języku polskim
używa się zwrotu „wywinąć orła” lub „złapać zająca”. Są tu błędy stylistyczne
typu „usadowiona na miękkim fotelu, siedziała z książką” czy takie dziwaczne
sformułowania jak „pory jej skóry dosłownie wyły, roniąc pod makijażem tłuste
krople potu”!!
Tekst jest
wyraźnie przegadany, sporo tu pustosłowia, wiele zdań dałoby się ująć prościej
i tu przykładem może być zdanie: „Od stóp do głów była ubrana na granatowo, w
jeden z dresów Aidana”. Chyba lepiej brzmiałoby po prostu: „Była ubrana w
granatowy dres Aidana”. Daruję sobie inne przykłady czy błędy korektorskie, bo
i te są niestety w książce.
Treść też
pozostawia wiele do życzenia. Czytelnik wciąż jest informowany o śmierci Najny,
żony Mukesza, mało tego, wdowiec słyszy jej głos, a nawet widzi ją, czasem
wśród bohaterów książek, które zaczął czytać. To też wydaje się dziwne, że
przez prawie 50 lat małżeństwa u boku czytającej wciąż książki żony, dopiero po
jej śmierci odkrywa przypadkiem, że czytanie może być przyjemnością. Podobnie
rzecz się ma z Aleishą, chodzi do szkoły i nie zna w ogóle literatury.
Oczywiście wiadomo, że nie wszyscy czytają, ale autorka pokazuje w książce
odkrycie Mukesza i Aleishy, że istnieje coś takiego jak literatura jak niemalże „odkrycie Ameryki”!
Powierzchownie
pokazany jest brat Aleishy, Aidan, o którym wiadomo niewiele, a podobno „miał
umiejętność jednoczenia ludzi”; jest to gołosłowne i w sumie zaciemnia obraz
chłopaka decydującego się na desperacki krok. Dziwne są problemy matki, może to
depresja, ale czemu się nie leczy, mamy rok 2019!
Czy mogłabym
znaleźć jakiś plus tej powieści? Może pokazanie obyczajowości hinduskiej,
egzotycznych dla nas potraw, uczęszczania do mandiru, która to świątynia
stanowi centrum życia, nie tylko religijnego.
Autorka w
końcowej nocie podaje jeszcze 11 tytułów książek, które „uczyniły z niej
czytelniczkę, a następnie pisarkę”. Naprawdę??? Czyli dodajmy do jedenastu
osiem, które są w spisie lektur, razem mamy dziewiętnaście! Według Sary Nishy
Adams wystarczy, by zostać pisarką!!! Zostawiam to już bez komentarza!
Komentarze
Prześlij komentarz